Biuletyn Informacji PublicznejGminny Serwis InformacyjnyOrganizacje PozarzdowePrzydatne adresyNasze linkiInfo o gminieUrzad MiejskiTurystykaSportKulturaBiznesOgloszeniaFotografie

HISTORIA REGIONU


Pożary trawiły Białostocką

Z Marianem Biziukiem, historykiem-amatorem rozmawia Martyna Tochwin

Kurier Sokólski: Za dwa lata Sokółka będzie świętowała 400-lecie nadania praw miejskich. Co wiadomo o tamtym wydarzeniu?

Marian Biziuk: 10 stycznia 1609 roku nastąpiło nadanie praw miejskich Sokółce. Wnioskodawcami byli rewizorzy królewscy. W tym dokumencie wyznaczono też poniedziałek na dzień targowy.

Czy wtedy po raz pierwszy Sokółka pojawia się oficjalnie w dokumentach?
- Nie, już w 1524 roku pojawiła się pierwsza oficjalna wzmianka o istnieniu dworu Sucholda, położonego u źródeł rzeki Sucholdy. Tym dokumentem król Zygmunt Stary nadał swojej żonie Bonie Sforza obszary Puszczy Grodzieńskiej. Wiadomo więc, że już wtedy w Sokółce istniał dwór, ale nikt nie wie, gdzie on był. Jedni mówią, że na osiedlu Zabrodzie, ale to nie jest do końca pewne.

A które budowle w Sokółce pamiętają najdawniejsze czasy?
- Od 1770 roku do 1778 roku z polecenia Tyzenhausa budowano kamieniczki. Ale do dnia dzisiejszego ostało się ich tylko kilka - to, w którym teraz jest muzeum, budynek przed kinem "Sokół". Więcej jest takich sprzed 100 - 150 lat. Jak choćby kościół p.w. św. Antoniego, budowany w latach 1841 - 48, cerkiew p.w. A. Newskiego z lat 1850 - 53, plebania prawosławna drewniana na rogu ulic Piłsudskiego i Ściegiennego z 1880 roku, w której teraz mieści się kantor.

A jak stare są kamieniczki na ulicy Białostockiej?
- Te kamieniczki kilka razy się paliły. Pierwszy pożar, który wybuchł 30 maja 1888 roku, zniszczył około 50 domów przy placu miejskim. Ogień swój początek wziął od piekarni. A 29 maja 1889 roku pożar znów zniszczył około 50 domów na ulicy Białostockiej. Na zgliszczach później wybudowano kamienice murowane, które istnieją do dzisiaj. O pożarze na ulicy Białostockiej opowiadał mój ojciec. Na naszej posesji stał chlewiczek i on był wybudowany z popalonych dyli, które udało się odzyskać po pożarze.

Niemcy kazali Żydom zbudować zalew na osiedlu Zielonym...
- Rzeczywiście, w 1942 roku Niemcy postanowili, że zbudują zalew. Ale to nie oni pracowali, a Żydzi. Zalew - w niemal niezmienionej formie - istnieje do dzisiaj. Ale Niemcy w Sokółce rozpoczęli budowę wodociągu miejskiego, zakładów mleczarskich, szosy do Odelska przez Drahle i Horczaki.

Przed wojną połowę mieszkańców Sokółki stanowili Żydzi. Czy dzisiaj widać ślady ich życia w tym mieście?
- Oczywiście, całe centrum było w rękach żydowskich - ulice Białostocka, Grodzieńska, Kryńska, plac Kościuszki. Polacy zajmowali się tylko rolnictwem, wszystko inne - handel, rzemiosło, wielkie garbarnie przy ulicy Targowej - prowadzili Żydzi.

Gdzie było getto żydowskie?
- Getto zaczynało się od starej apteki, parkan szedł w dół ulicy Białostockiej i ulicą Sienną. Ogrodzenie zamykało się wzdłuż torów kolejowych. Pamiętam jak 2 listopada 1942 roku Niemcy likwidowali getto, wywozili Żydów. Wszystko się paliło, wszędzie słychać było straszne krzyki.

Czy Sokółka mocno ucierpiała w czasie wojny?
- Raczej nie. Niemcy spalili starostwo (budynek PSS), parter budynku Poczty, magistrat (budynek za kinem), aptekę, wieżę ciśnień przy budynku dworca PKP, tory kolejowe. Żadne budynki zabytkowe nie były zniszczone. Miasto naprawdę niewiele ucierpiało.

A kiedy Sokółka zaczęła się rozwijać?
- Czasy świetności Sokółki i najszybszego jej rozwoju przypadły na lata, kiedy przewodniczącym Powiatowej Rady czyli dzisiejszym starostą był Czuż. To było za Gierka. Wtedy w Sokółce wybudowano zakłady stolarki budowlanej, w których pracowało 1,5 tysiąca osób. Później powstał Spomasz. Trzeba było zabezpieczyć mieszkania, zaczęto budować bloki. Wraz z tym pojawiły się problemy szkół, przedszkoli, zaopatrzenia w wodę, ciepło. Trzeba było to wszystko budować. W tym czasie ludność Sokółki zdecydowanie się zwiększyła.

A dziś?
- Niestety, trzeba przyznać, że obecnie Sokółka jest miastem zaniedbanym. I to mocno zaniedbanym. Wszystkie duże zakłady upadły. Wszędzie ruina. Ludzie emigrują. Czasy, kiedy ludność Sokółki dynamicznie rosła, dawno już minęły.

Dziękuję za rozmowę.

Martyna Tochwin, 29 stycznia 2007 r.


  Mieszkańcy Sokółki składają przysięgę Tadeuszowi Kościuszce

Wydarzenia związane z insurekcją kościuszkowską odbiły się głębokim echem w Sokółce i okolicach. Tu na początku marca 1794 roku przybył z Warszawy Joachim Chreptowicz, syn Ignacego, stolnika, a później pisarza ziemi sokólskiej oraz Anny Bouffałłówny. Udał się do rodzinnego majątku w Chreptowcach koło Kuźnicy. On to „ wszczął agitację wśród szlachty grodzieńskiej i oddziałów wojska polskiego stacjonującego w Sokółce”.

Na początku maja 1794 roku po wybuchu powstania w Warszawie i w Wilnie Grodno zostało otoczone przez wojska rosyjskie. Mieszkańcy musieli złożyć kontrybucję na ręce rosyjskiego generała Cycjanowa. Zajęcie Grodna przez oddziały rosyjskie spowodował, iż w wolnej od tych wojsk Sokółce odbyło się zgromadzenie szlachty i obywateli województwa grodzieńskiego. Dziewiątego maja podpisano akces do ogólnonarodowego powstania. Podpisało go kilkaset osób, w tym z Sokółki: Józef Michelis- wójt wolnego miasta Sokółki, Faustyn Dworeczki- gubernator guberni sokólskiej, mostowniczy i asesor ziemi sokólskiej- Jerzy Kusztedt, Józef Chilkiewicz- prezydent miasta, pisarz ziemi sokólskiej i Józef Minczewski- instygator miasta Sokółka.

Franciszek Bouffał w liście do Tadeusza Kościuszki pisał o mieszkańcach Sokółki, iż „mężnie w czasie powstania w pośród otaczających nieprzyjaciół, stanęło ochoczo i mężnie w liczbie kilkuset”. Jednocześnie dodawał, że „mieszczanie Sokółki, Kuźnicy mimo, że służą powstaniu, są do pańszczyzny pędzeni”.

Julian Ursyn Niemcewicz, towarzyszący Kościuszce w podróży do Grodna obejrzał wraz z Naczelnikiem stacjonujące koło Sokółki oddziały: „po obiedzie i krótkiej konferencji już nie to co wprzód drogą, lecz manowcami dnia 30 września puściliśmy się na powrót w bok Sokółki zostaliśmy kilka chorągwi Tatarów, które Kościuszko obejrzał”.

Grodzieńska Komisja Porządkowa, która tu powstała i wzywała mieszkańców powiatu

o zgłoszenie się do służby wojskowej, ogłosiła Uniwersał Połaniecki na początku lipca 1794 roku. Szlachta tego powiatu sabotowała uniwersał w sprawie chłopskiej. Nie chciała zwalniać ich do powstania. Stąd też mnożyły się pretensje tych chłopów, którzy przystąpili do powstania i mimo zapowiedzi nadal byli zmuszani do odbywania pańszczyzny. Również protestowali zaangażowani w powstanie mieszczanie i przedmieszczanie Sokółki.          

Akces Obywatelów i Mieszkańców Powiatu Grodzieńskiego zebranych w mieście Sokółce do Akt Powstania Narodowego pod naczelnikiem Tadeusza Kościuszki Naczelnika Siły Zbroyney uczyniony.

/Biblioteka Kórnicka, Kórnik, sygn. 35224/

My Obywatele, Mieszkańcy i Rolnicy, w tym mieyscu Grodzieńskiego Powiatu, które jeszcze od podłey nieprzyjaciół zemsty wolne się znayduje, w celu nayrychieyszego Oyczyzny wpół-Braci całey Siły Zbroyney Narodowey znajduiąc obrony naszey i całości nadzieię. Całym naszym Obywatelstwem Municypalnością Powiatu Grodzieńskiego do Aktu Powstania Narodowego w Krakowie na Dniu Dwudziestym Czwartym Marca Tysiąc Siedemset Dziewięćdziesiątego czwartego, pod Naczelnictwem Tadeusza Kościuszki rozpoczętego, którego za Naywyższym  Naczelnika siły zbroyney uznaiemy; łączymy się i wcielamy się temuż Naczelnikowi Naywyższemu od niego przybraney Radzie posłuszeństwo zupełne zaprzysięgamy, wszystkie rozporządzenia tegoż Aktem objęte i napotym wychodzące naypilney wykonywać przyrzekamy. Wolność albo śmierć to naystrasznieysze nieprzyjaciołom Narodu Naszego hasło odtąd będzie i naszym, a jak na jedności, zgodzie i nierozdzielności tylko całość, Potęga i sława narodu stać może; tak my widząc i uznaiąc jedyny w tym nasz ratunek, wzywamy do wspólności szanowane i cnotliwe Stany Municypalny i Rolniczy, abyście Radą i mocą równie z nami wspierali wspólney Oyczyzny losy. Stan rycerski daie i dał wam przykład do Naśladowania na jedney żyiąc ziemi, jedney Oyczyzny Dzieci, wspólnie, lub szczęśliwi sławni i niepodlegli żyć, lub w gruzach i Popiołach zagrzebać się, byleby hańby narodu nieprzeżyć przysięgamy. Działo się w Sokółce Dziewiątego Maia Tysiąc Siedemset Dziewięćdziesiątego Czwartego Roku.

Irena Pac, 6 kwietnia 2006 r.


  Obyczajowość na białostocczyźnie: „Jak poszukiwano żony?”    

Od zamierzchłych czasów Białostocczyzna obfitowała w zwyczaje ludowe, tradycje, które starannie pielęgnowano i przekazywano z pokolenia na pokolenie.

Dotyczyły one niemal każdej dziedziny życia-chrztu, ślubu, świąt wielkanocnych i bożonarodzeniowych, prac na roli… Niektóre z nich zachowały się do dziś w pamięci starszego pokolenia.

Oto jak wyglądała obrzędowość weselna na Białostocczyźnie.

Cała obrzędowość weselna była poprzedzona bogatą symboliką. Rozpoczynała się od swatów. Najlepszą metodą poszukiwania żony było wyrajenie, czyli wyswatanie przez kogoś, najczęściej z „zawodu” zajmującego się „rajkowaniem”. Stąd każda wieś posiadała swoich swatów, czyli rajków cieszących się zaufaniem miejscowej ludności. Swatali krewni i znajomi, dobierając pary do możliwości finansowych, kolimacyjnych, czy wartości osobistych danej osoby. Posag grał zasadniczą rolę. Na drugim miejscu były koligacje, potem patrzono czy robotna będzie ta wybrana, a dopiero na ostatnim miejscu jej uroda. Według rodziców najgorszy był ożenek z miłości, bo przedtem było „chodzenie”, a to, nie zawsze wychodziło na dobre.

Swat, czyli rajek (dziewosłęb) podejmował się swego zadania na prośbę młodego czy młodej, ale tylko wtedy, kiedy widział realne szanse, w przeciwnym razie delikatnie odmawiał i nie angażował swego autorytetu, aby nie utracić opinii dobrego swata.

Swat widząc realne możliwości swojej misji delikatnie przeprowadzał wywiad, czy mógłby ewentualnie przyjechać z kandydatem. Przy okazji podkreślał jego walory i urok osobisty, a jednocześnie badał delikatnie walory materialne, posagowe kandydatki. Po przyjeździe do panny swat zagajał sprawę i jeśli gospodarze przyjmowali gościnnie stawiał wódkę.

Nie zawsze jednak wieziony kandydat ufał swemu swatowi odnośnie do walorów protegowanej, dlatego jadąc drogą umawiali się w jaki sposób swatany ma wyrazić swoją aprobatę na dalsze pertraktacje i umawiali się np. w podobny sposób. Młody wychodził na podwórko i pozostawiał na stole rękawiczki, czy na podłogę rzucał chusteczkę do nosa, w zależności od umowy, zauważony znak przez swata mówił, że dziewczyna podoba się i swat ma prawo do dalszych pertraktacji, jeżeli swat nie otrzymał aprobaty, to w sposób delikatny nie obrażający wycofywał się z zaistniałej sytuacji. Pozytywna aprobata rozwiązywała języki i zmieniała atmosferę i przy wspólnej aprobacie stół nakrywał się obfitością jadła, już wcześniej przygotowanego. W czasie przyjęcia przechodziło się szybko do omawiania konkretnych spraw, przede wszystkim materialnych, ale czyniło się to w sposób delikatny, poprzez aluzje i liczne przenośnie. Młody brał zawsze wygadanego swata, bo czasem od niego zależało tez powodzenie wątpliwej sprawy. Dochodziło nieraz do ostrej wymiany słów, naturalnie czynił to swat, bo przecież kandydat do małżeństwa „szukał przede

żony, miłości, a nie bogactwa”, dlatego był milczący i pozornie obojętny, ale mimika twarzy, w którą wpatrzony był swat, dawała do zrozumienia, czy jeszcze powinien targować się dalej, czy już wystarczająco. W czasie „targów o posag”, rodzice kandydatki wychodzili do drugiego pokoju odbywali wspólnie naradę, często przyzywali swata, jako doradcę i tak działo się kilkakrotnie. Gdy jednak zachodziła obawa, że wszystko może się rozbić o sprawy materialne, a kandydat przypadł młodej do serca, wówczas do akcji wkraczała swatana panna i z żalem zwracała się do rodziców, np. podobnymi słowami „kochani rodzice, czy naprawdę jestem tak mało warta u was i na tyle tylko zasłużyłam”, słowa podparte łzami były często ostatecznym argumentem i przechodziło się do omówienia terminu podania na zapowiedzi, ustalenia daty ślubu i wówczas odbywała się uczta zaręczynowa, zrękowiny, zmówiny. 

Irena Pac, 4 lutego 2005 r.


  Historia Sokółki

Zygmunt III Waza nadał prawa miejskie wsi królewskiej Sokółka w 1609 r. Do miasteczka przybyli żołnierze tatarscy, którzy osiedlili się tutaj i zaczęli uprawiać ziemię. Pozostawali na służbie wojskowej, ale nie otrzymywali żołdu. Prócz ziemi zyskali wolność religijną.

Do tej pory w Sokółce i okolicznych wsiach żyją wnukowie Tatarów. Pod koniec XVII wieku zamieszkali tu także Żydzi. W mieście kwitła sztuka rzemieślnicza, a obok kościoła stała cerkiew i synagoga. W 1862 r. Rosjanie wybudowali tu linię kolejową, biegnącą z Wiednia do Sankt Petersburga. Sokółka ponownie została zagarnięta przez Rosję na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, a następnie okupowali ją Niemcy, którzy utworzyli na tych terenach getto żydowskie.

Sokółka leży w województwie podlaskim, w pobliżu granicy z Białorusią, na skraju Puszczy Knyszyńskiej. Będąc w mieście warto zwrócić uwagę na neoklasycystyczny kościół św. Antoniego z 1848 r. oraz prawosławną cerkiew św. Aleksandra Newskiego - z pięknym ikonostasem i obrazem "Ostatniej wieczerzy". W mieście jest muzeum, gdzie utworzono ciekawy dział dotyczący kultury tatarskiej. Sokółka znana jest z hodowli koni, jarmarków, Orientów Sokolskich (festiwali tatarskich) oraz ze szlaku tatarskiego, prowadzącego przez ciekawe zabytki, znajdujące się w okolicznych miejscowościach.
 

  • XV w. - istnienie grodu myśliwskiego

  • 1524 - pierwsze wzmianki

  • 1609 - nadanie praw miejskich

  • II połowa XVIII w.- sprowadzenie przez A. Tyzenhauza rzemieślników - rozbudowa miasta

  • 1795 - miasto pod zaborem pruskim

  • 1807 - miasto w granicach Rosji

  • XIX w. - ośrodek targów, rzemiosła i drobnego przemysłu

  • 1807-1975 - miasto siedzibą powiatu


  Słownik geograficzny królestwa polskiego i innych krajów słowiańskich

Słownik wydany Pod Redakcyą Bronisława Chlebowskiego Magistra nauk filologiczno-historycznych b. Szkoły Głównej Warszawskiej. Władysława Walewskiego obywatela ziemskiego, Kandydata nauk dyplomatycznych Uniwersytetu Dorpackiego. Według planu Filipa Sulimierskiego i z pomocą zgromadzonych przez niego materyałów. TOM XI WARSZAWA Nakładem Władysława Walewskiego Druk "WIEKU" Nowy Świat Nr 61 1890

Sokółka  mto powiat. gub. grodzieńskiej, nad rz. Sokoldą al. Sokółką, przy linii dr. żel. warszaw.-petersburskiej, pod 53o 26` płn. sz. a 41o 13` wsch. dłg., odl. o 37 w. na płd.-zach. od Grodna (przy trakcie białostockim) a 201 w. od Warszawy, wzniesione jest 765 st.npm. W 1878 r. było tu 17 dm. mur. i 450 drewn., 3431 mk. (1648 męż., 1783 kob.), w tej liczbie 411 praw., 1433 kat., 18 ew., 1543 żyd. i 26 machom. W 1867 r. było 458 dm. (14 mur.) i 3814 mk. Posiada cerkiew mur., kaplicę praw. drewn., kościół kat. mur., synagogę drewn. i 4 domy modlitwy żydowskie (2 mur.), 8 magazynów drewn., 61 sklepów (3 mur.), urząd powiat., st. poczt., kolejową i telegr., szkołę, 153 rzemieślników. Do msta należy tylko 20 dz. gr. or. i łąk, mieszczanie zaś posiadają 2436 dz. dochód miejski w 1869 r. wynosił 3646 rs. Handel nieznaczny, drobiazgowy. Odprawiają się tu targi co niedziela oraz trzy jarmarki doroczne (23 kwietnia, 25 lipca, 29 września) z bardzo nieznacznym obrotem. Mieszkańcy chrześcianie zajmują się przeważnie rolnictwem, żydzi zaś drobiazgowym handlem i przemysłem. Przemysł fabryczny nieznaczny , ograniczał się w 1877 r. do 6 drobnych zakładów, zatrudnających 9 robotników i produkujących za 1175 rs. (1 browar, fabr. świec, 3 garbarnie i gancarnia). Mto składa się właściwie z dwóch ulic głównych (Grodzieńskiej i Białostockiej), przy połączeniu których znajduje się obszerny plac, w środku którego wzniesiona została cerkiew, otoczona szlachetnymi żelaznemi. Nadto znajduje się 6 niewielkich uliczek pobocznych. Była to pierwotnie wś koronna, należąca do ekonomii grodzieńskiej, mieszkańcy której obowiązani byli do hodowania sokołów, podobnie jak mieszkańcy sąsiedniej włości Sobaczyńce od utrzymywania psiarni królewskiej. W ostatniej ćwierci XVIII w. Ant. Tyzenhauz, podskarbi litewski, osadził tu rzemieślników, zabudował pięknie rynek i wyniósł osadę do godności miasteczka. Po trzecim rozbiorze Rzpltej S. wraz z całą zachodnią częścią dzisiejszej gub. grodzieńskiej dostała się Prusom i pozostawała pod ich władzą do pokoju Tylżyckiego. Po przyłączeniu do Rossyi obwodu białostockiego w 1807 r. S. przeznaczona została na miasto powiatowe. Kościół paraf. kat. p. w. św. Antoniego wzniesiony został pierwotnie z drzewa w 1565 r. przez Zygmunta Augusta. W 1779 r. kościół ten zgorzał i naborzeństwo przz długi czas odbywało się w zbudowanej naprędce szopie, dopiero w 1848 r. proboszcz miejscowy kś. Kryszczun wymurował dość okazały z zewnątrz i przestronny kościół. Par. kat., dekan. sokólskiego, ma 7852 dusz. Par. prawosł., dekanatu (błagoczynia) sokólskiego, ma 1268 wiernych. St. dr. żel. warszawsko-petersb., na przestrzeni Białystok-Wilno, między st. Czarna Wieś (o 19 w.) a Kużnica (o 15 w.), odl. jest o 201 w. od Warszawy a 844 w. od Petersburga.


Skrót historyczny 

Pierwsze wzmianki o Sokółce notowane są w kronikach XV-wiecznych. Była ona wtedy wsią królewską, aż do 1609 roku kiedy to król Zygmunt III Waza nadał prawa miejskie. 

Poważnemu zniszczeniu uległa Sokółka podczas najazdu szwedzkiego. W XVIII wieku za panowania króla Jana III Sobieskiego rozwinęło się w okolicach Sokółki osadnictwo tatarskie. W 1679 roku na pustych włókach niektórych wsi osiedleni zostali zbuntowani żołnierze tatarscy, którym nadano ziemię w zamian za zaległy żołd. Otrzymali też wolność religijną i zobowiązani zostali do „stałej posługi wojennej”. Do czasów obecnych w Sokółce i niektórych wsiach zamieszkują ich potomkowie.

Bohoniki i Kruszyniany, wsie w których zbudowano drewniane meczety są po dzisiejszy dzień ośrodkami polskiego orientu. Na doroczne święta tzw. bajramy ściągają muzułmanie z całej Polski. Na mocy przywileju królewskiego z roku 1698 w Sokółce zezwolono osiedlić się Żydom. Działalność podskarbiego Litewskiego Antoniego Tyzenhauza w drugiej połowie XVIII wieku przyczyniła się do dynamicznego rozwoju rzemiosła w mieście Sokółka.  

Po III rozbiorze Polski Sokółka znalazła się  w zaborze pruskim a od roku 1807 na mocy traktatu rosyjsko-pruskiego w Tylży miasto włączono w skład imperium rosyjskiego. Ważnym wydarzeniem był rok 1862, kiedy Sokółkę "przecięła" linia kolejowa Wiedeń - Warszawa - Sankt Petersburg. W tym okresie w mieście był kościół katolicki, murowana cerkiew, drewniana synagoga, cztery żydowskie domy modlitwy i 61 sklepów i kramów.   

Po uzyskaniu niepodległości Sokółka znalazła się, od roku 1919, w II Rzeczypospolitej. Liczyła wtedy około 6000 mieszkańców. Była siedzibą władz powiatowych, starostwa, licznych urzędów i instytucji. Miasto stanowiło ważny ośrodek gospodarczy i kulturalno-oświatowy. Stacjonował tutaj również garnizon wojskowy.   

Po wybuchu II wojny światowej w dniu 17 września 1939 r., na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, Sokółka włączona została do ZSRR. W latach 1941-1944 miasto znajdowało się pod okupacją niemiecką. Utworzono wtedy getto żydowskie. Przy likwidacji getta około 4 tys. żydów wywieziono, w większości do obozu zagłady w Treblince i tam wymordowano.      

W okresie okupacji na sokólszczyźnie  był silnie rozwinięty ruch oporu. W czerwcu 1944 roku Sokółka została wyzwolona przez wojska radzieckie. Miasto liczyło wtedy niecałe 5000 osób i było zniszczone w 25%. Sokółka dźwignęła się szybko z wojennych zniszczeń. Szczególnie widoczny rozwój nastąpił w latach 70-tych. Powstały wtedy dwa duże zakłady "Stolbud" i „Spomasz". Nastąpił dynamiczny rozwój budownictwa mieszkaniowego i infrastruktury komunalnej.

W roku 1984 oddano do użytku szpital rejonowy na 240 łóżek, uruchomiono również komunikację miejską. Od roku 1990, kiedy gminą zaczął zarządzać samorząd, w nowych warunkach działania gospodarki rynkowej, mieszkańcy miasta i gminy swoją pomysłowością i pracowitością pomnażają własny i wspólny dorobek, zapewniając dalszy rozwój miasta.

Z czasów lokowania Sokółki w XVI w, zachował się układ architektoniczny w centrum mia­sta z rynkiem i przyległymi ulicami oraz domami pamiętającymi czasy Antoniego Tyzenhauza. Neoklasycystyczny kościół zbudowany został w 1848 r. z pięcioma nawami i dwiema kaplicami; naroża fasady zdobi toskańska kolumnada zwieńczona attyką i posągami czterech ewangelistów. 18 lat wcześniej powstała prawosławna cerkiew (w kształcie krzyża greckiego). Wnętrze świątyni zdobi jednokondygnacyjny ikonostas, malowidło „Ostatniej wieczerzy" i opuszczany obraz Matki Boskiej, osadzony w ramach pochodzących z Ławry Poczajowskiej. 


Dawnych wspomnień czar – sokólski folklor

Od wielu wieków włościanie sokólszczyzny zajmowali się uprawą zbóż. Jedną z najważniejszych była uprawa i zbiory żyta, rośliny z rodziny traw, przeważnie jednorocznej występującej w wielu podgatunkach. Najważniejszym gospodarczo podgatunkiem jest żyto uprawne. Pochodzi z Azji Mniejszej, a pierwsze ślady jego uprawy w Europie północnej i środkowej pochodzą z okresu brązu i wczesnego okresu żelaza. W czasach cesarstwa rzymskiego w wielu rejonach Europy dominowało do XIX wieku, a na ziemi Sokólskiej nawet do połowy wieku dwudziestego.

Żyto, którego ziarno służyło do wyrobu mąki chlebowej tzw. razówki było podstawową rośliną uprawową w drugiej połowie  minionego wieku. Nasz region posiadał liczne wiatraki, które służyły do mielenia ziarna, a jednocześnie nadawały krajobrazowi urokliwego charakteru. Pracowały również  młyny wodne, parowe i motorowe. Wobec faktu, że chleb  był i jest nadal podstawą żywienia, uprawie żyta towarzyszyły obrzędy, rzadko spotykane na innych ziemiach Polski.

Okres żniw trwał ongiś na Sokólszczyźnie od lipca do września. Koszenia zbóż dokonywano sierpami, potem kosami, wreszcie kosiarkami, żniwiarkami i snopowiązałkami. Wiejska tradycja nakazywała rozpoczynanie koszenia żyta w ostatnich dniach tygodnia, najlepiej w sobotę lub piątek – była to gwarancja szybkiego zakończenia prac żniwnych. Takie przekonanie, mimo stosowania nowoczesnych kombajnów, u wielu rolników panuje i do dzisiaj. Wielu z nich twierdzi, że rozpoczynanie robót w poniedziałek przedłuża czas ich zakończenia.

Ustalenie terminu rozpoczęcia koszenia żyta należało do głowy domu – gospodarza. Na moment ten z niecierpliwością oczekiwały dzieci. One to własnoręcznie zrobionym z pierwszych ściętych źdźbeł przewiąsłem (powrósłem) opasywały pierwszego kosiarza, którym z reguły był ojciec i składały życzenia udanych i obfitych zbiorów, otrzymując w zamian drobną sumę pieniędzy na swoje wydatki – z reguły na słodycze.

W okresie międzywojennym i jeszcze wcześniej podczas żniw żytnich powszechnym był zwyczaj polegający na układaniu powrósła na drodze. Pierwsza osoba, która przechodziła bądź przejeżdżała w tym miejscu winna była się zatrzymać i ofiarować żniwiarzom jakiś datek. Praktyki te zostały zaniechane w okresie działań II wojny światowej i zaraz po jej zakończeniu.

Skoszone zboże wiązano w snopki i ustawiano w kopki, żyto po 12 snopów, zaś pozostałe zboża po 10, co pozwalało na obliczanie wydajności pracy i przewidywanie urodzaju.

Na koniec sprzętu żyta pozostawiano w polu garstkę splecionych i nieściśniętych źdźbeł zwaną „plonkopką” (klan- papka), którą ozdabiano kwiatami najczęściej polnymi. W jej środku na płaskim kamyku kładziono kawałek chleba, aby zając mógł się pożywić. Dzielenie się pożywieniem ze zwierzyną polną miało zapewnić gospodarzom obfite plony w roku przyszłym, a zwierzęta miały strzec ziemiopłody przed wszelkiego rodzaju klęskami.

Z najdorodniejszych snopów żyta wiązano i przynoszono do domu tzw. praźmo, ustawiając je najczęściej w oknie, aby chroniło dom od piorunów i klęsk żywiołowych.

W dniu 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia NMP (Matki Boskiej Zielnej) praźmo po przybraniu kłosami innych zbóż, owocami, warzywami, kwiatami owijano krajką (pajasok) i z wielkim szacunkiem niesiono do kościoła w celu poświęcenia. Praźmo wkopywano w ziemię i pozostawiano w polu po zakończeniu siewu jesiennego zbóż. Zwyczaj ten praktykowany jest jeszcze do chwili obecnej. Niesione z pola do domu praźmo oznaczało zakończenie żniw żytnich i połączone z ogólnym śmigusem zachęcało do miłej sąsiedzkiej zabawy. Zachowały się z tego okresu różne przyśpiewki, a między innymi: DAŻALI ŻYTKO, WYHNALI WOUKA U HASPADARA CHITRA HAŁOUKA – gwara regionalna lub DOŻĘLI ŻYTKO, WYGNALI JEŻA U GOSPODARZA GŁOWA JAK DZIEŹA.

Produkcja chleba „naszego powszedniego” nie kończyła  się bynajmniej na skoszeniu i zawiezieniu zboża do stodół. Omłotów dokonywano przy pomocy cepów, z reguły nocami . Po takich omłotach do oddzielenia ziarna od plew używano szufelek, którymi rzucano ziarno na odległość klepiska w stodole. Dorodne ziarno jako najcięższe leciało najdalej, pośladowe padało w środku, a plewy zostawały najbliżej od miejsca wyrzutu.

Czyste ziarno ważono na pudy używając do tego ośminy, drewnianej beczki mieszczącej 3 pudy ziarna (około 48 kg – pół kwintala). Do ważenia mniejszych  ilości używano także BEZMIENU, drążkowej wagi przesuwnikowej o stałym odważniku.

Czyste ziarno mielono w wielkim trudzie ręcznie w żarnach, które to w okresie wojennym zostały niemal doszczętnie zniszczone przez niemieckiego okupanta. Z uzyskanej w ten sposób mąki wypiekano w specjalnych piecach chleb (czarny razowy), darząc go wielkim i świętym szacunkiem. Często chleb wypiekany był nie w blaszanych formach, a układano na liściach chrzanu bądź tataraku. Do dzisiaj pozostała natomiast tradycja witania szczególnie miłych gości chlebem i solą.

Wspomnienia o dawnych tradycjach na Sokólszczyźnie zebrał Józef Zalesko


Rusyfikacja „oswobodzonych”  terenów wschodnich

Miasto nasze było już całkowicie opanowane przez armię sowiecką. W koszarach było pełno żołnierzy, a w wielu punktach miasta „politrucy” prowadzili na szeroką skalę agitację i uświadamianie społeczeństwa. Na spotkaniach z mieszkańcami, na chodnikach i na placach dochodziło często do komicznych i kompromitujących scen. Na nasze dociekliwe pytania o dobrobyt i warunki życia w Rosji sowieckiej, żołnierze i oficerowie polityczni starali się odpowiadać zawsze pozytywnie i z entuzjazmem, a były to najczęściej bzdurne, kłamliwe i nie na temat odpowiedzi. Przekazywali przeważnie wyuczone propagandowe slogany. Twierdzili z wielkim przekonaniem, że w sowieckim kraju wszystkiego dużo, że nawet banany i pomarańcze produkują w fabrykach, zapewniali także, że ludzie będą mieli swobodę, wolność słowa, pracę i że niczego nie zabraknie. Pocieszali również, że kościoły zostaną zamienione na kina i kluby. O Polsce zapomnijcie, Polski więcej nie zobaczycie – ciągle złowieszczo podkreślali. Każdemu coś obiecywali, szerząc demagogię i propagandowe hasła. Taka groteskowa i prymitywna agitacja najczęściej rozśmieszała i bawiła słuchających. Jeden wojskowy z Armii Czerwonej opowiadał, że w sierpniu 1939r. odbyły się w ZSRR specjalne kursy instruktażowe dla podoficerów, jak się mają zachowywać w Polsce i jaką agitację mają tam prowadzić na temat tzw. „oswobadzania” bratnich narodów wschodnich od ucisku „polskich panów”. Po wkroczeniu sowieckiej armii do Polski natychmiast zaczęto wprowadzać różnego rodzaju zarządzenia i nakazy dyscyplinujące społeczeństwo. Naród nie rozumiał jeszcze metod i obowiązujących rygorów stosowanych z całą bezwzględnością w państwie komunistycznym. Rozpoczęła się, na wielką skalę, akcja polityczno – propagandowa: ulotki, plakaty na cześć „ Wielkiego Stalina”. Także na słupach, płotach i parowozach wyklejano setki portretów Lenina, Stalina, Marksa i Engelsa oraz innych działaczy robotniczych. Ponadto na afiszach ukazywało się wiele agresywnych haseł typu: „Kto nie z nami, ten przeciw nam”, albo: „nasz przeciwnik to nasz wróg, a wroga wytępimy”.

Władze sowieckie znalazły dobry grunt i poparcie wśród mniejszości żydowskiej i białoruskiej. Społeczności te były także uprzywilejowane przy obsadzaniu różnych lokalnych stanowisk administracyjnych i gospodarczych (milicja, NKWD, kierownicze stanowiska w spółdzielniach i administracji).

Najważniejszą władzą w Sokółce był sowiecki represyjny urząd NKWD z szefem Mikołajem Gusiewem i jego despotyczną ekipą, która rozlokowała się w centrum miasta. Na areszty dla podejrzanych i zatrzymanych osób przeznaczono pomieszczenia piwniczne willi Dominika Pietrasza, zabranej przez sowietów.

Na przełomie lat 1939-40 przystąpiono do organizowania sowieckiej władzy administracyjnej na terenie Sokółki. Najważniejsze stanowiska urzędnicze i gospodarcze obsadzano Rosjanami przybyłymi z ZSRR. Na terenie miasta rozpoczęli działalność urzędnicy:

  • Przewodniczący Rejon. Komit. Wykonawczego – K.J Mierkul

  • Przewodniczący Rady Miejskiej – Wasilenko

  • I Sekretarz Rej. Komitetu KP(b) – K.J. Garbulenko

  • I Sekretarz P.K. – Kawidawka

  • II Sekretarz P.N. – Gonczarow

  • Komendant Milicji – Rubcow, a z-ca J. Miśkiewicz z Wierzchlesia

  • Zaopatrzenie sklepów – Jerefiejenko

  • Gospodarka komunalna – Iwan Gieraszczenko

  • Skup zboża – Artiemiew

  • Urząd Skarbowy – Chilkiewicz

  • Lekarz Rejonowy – dr. Muchin.

  • Naczelnik NKWD – M.G. Gusiew

  • Redaktor gazety – K.S. Ławierczik

O losach naszej ludności i zajętego obszaru przesądzają sowieckie wybory i szybkie decyzje, a także dekrety oraz postanowienia moskiewskich władz. Na tzw. „prośbę” 2410 delegatów całkowicie lojalnych i  wyznaczonych przez NKWD na zagarniętych terenach, Rada Najwyższa dekretem z dnia 2 listopada 1939r. wciela ziemie wschodnie do Republiki Białoruskiej. Następnie dekretem z dnia 29 listopada 1939r. nadaje się mieszkańcom tych ziem obywatelstwo sowieckie i zmusza się ich pod odpowiedzialnością sądową do przyjęcia dowodów osobistych. Ponadto Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Białorusi w czasie obrad w dniu 28 – 30 października 1939r. uchwaliło 4 podstawowe (dotyczące naszego terenu) deklaracje: o władzy państwowej, o włączeniu tych ziem (już jako Zachodnią Białoruś) do Białoruskiej Republiki Radzieckiej oraz o konfiskacie ziemi obszarniczej i nacjonalizacji wielkiego przemysłu, banków i kolei. Ponadto postanowieniem z dnia 21 grudnia 1939r. unieważniono pieniądze obowiązujące w II Rzeczpospolitej, a także w dniu 15 stycznia 1940r. Prezydium Rady Najwyższej Białoruskiej SRR zatwierdziło podział administracyjny obwodu białostockiego. Na terenie województwa białostockiego doszły do głosu istniejące organizacje komunistyczne i ich działacze.

Powyższy tekst pochodzi z książki Tadeusza Gajdzisa  „Ziemia zroszona łzami...”  Sokółka – moje rodzinne miasto 1939 - 1947.


Pochodzenie nazw niektórych miejscowości w Gminie Sokółka

BACHMATÓWKA – pochodzenie nazwy miejscowości  ludzie tłumaczą tym, że była tu hodowla koni – bachmatów. Prowadził tędy szlak Hanzeańskiej Drogi. Do chwili obecnej w czasie orki wydobywa się resztki zabudowy. Droga ta prowadziła też przez wieś Niemczyn.

GLINISZCZE WIELKIE – nazwa pochodzi od gliny, która stanowi podłoże geologiczne, na którym leży wieś. Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z X wieku. Są one wysnute na podstawie oględzin wielkiego cmentarzyska leżącego obok wsi zwanego Mohlicy (od mogił). Cmentarz ten powstał w czasie wielkiego pomoru ludności miejscowej i zwierząt  (prawdopodobnie w XI w.) W wieku XV powstała tu wielka cegielnia, w której ręcznie produkowano cegły z gliny. Do chwili obecnej zachował się dół po wykopie gliny. Z tych cegieł wybudowano koszary wojskowe na Zielonym Osiedlu w Sokółce. Gliniszcze Wielkie położone jest na obszarze polodowcowym, bez wód podziemnych i małą ilością wód powierzchniowych i gruntowych. Skałę macierzystą, na której kształtuje się gleba stanowi wspomniana glina. W związku z tym występuje tu dużo nieużytków i lasów. Okolica urzeka pięknym, naturalnym i dzikim krajobrazem. Jest terenem ekologicznym. 

KRAŚNIANY – nazwa pochodzi od wyrazu krasa (barwa szczególnie czerwona). Wieś zapisano w 1700r. pod nazwą Krasny Bór. Przymiotnik krasny z rosyjskiego krasnyj, w odniesieniu do nazw miejscowości może oznaczać miejsce pięknie położone.

KUNDZIN – nazwa pochodzi od nazwiska Kunda. Kundzin jest starą osadą, dawniej otoczony był lasami puszczy królewskiej. Polował tu Stefan Batory i jego następcy. Łowy tak pociągały króla, że mimo mrozów i chorej nogi polował tu w roku 1586, aż przeziębiwszy się zmarł w Grodnie 12.XII.1586r. Król Zygmunt II w roku 1562 ufundował drewniany kościół. W 1856r postawiono kościół z polnego kamienia.

SOKOLANY – nazwa pochodzi od ptaka sokoła. Jest to dawna wieś chłopów królewskich z ekonomii grodzieńskiej. Powstała w czasie pomiary włócznej w XVI w na 30 włókach. Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1601 roku. W 1616r. Hieronim Wołowicz wzniósł tutaj drewniany kościół, który później spłonął. W 1883r. wybudowano tu kościół murowany, który został zniszczony w czasie drugiej wojny światowej przez Niemców. W 1945r wybudowano nowy kościół drewniany, który przetrwał do dziś. W 1996r rozpoczęto budowę nowego kościoła. Dnia 1 lipca 2001r odbędzie się konsekracja nowego kościoła.

                                                                                        Janina Antoniewska


Zobacz inne informacje: 

Izba Regionalna w Janowszczyźnie


© Urząd Miejski w Sokółce · Serwis istnieje od 2000 r. Administracja i opracowanie graficzne Radosław Onoszko