|
Z Marianem Biziukiem, historykiem-amatorem rozmawia Martyna Tochwin Kurier
Sokólski: Za dwa lata Sokółka będzie świętowała 400-lecie
nadania praw miejskich. Co wiadomo o tamtym wydarzeniu? Martyna Tochwin, 29 stycznia 2007 r.
Wydarzenia związane z insurekcją kościuszkowską odbiły się głębokim echem w Sokółce i okolicach. Tu na początku marca 1794 roku przybył z Warszawy Joachim Chreptowicz, syn Ignacego, stolnika, a później pisarza ziemi sokólskiej oraz Anny Bouffałłówny. Udał się do rodzinnego majątku w Chreptowcach koło Kuźnicy. On to „ wszczął agitację wśród szlachty grodzieńskiej i oddziałów wojska polskiego stacjonującego w Sokółce”. Na początku maja 1794 roku po wybuchu powstania w Warszawie i w Wilnie Grodno zostało otoczone przez wojska rosyjskie. Mieszkańcy musieli złożyć kontrybucję na ręce rosyjskiego generała Cycjanowa. Zajęcie Grodna przez oddziały rosyjskie spowodował, iż w wolnej od tych wojsk Sokółce odbyło się zgromadzenie szlachty i obywateli województwa grodzieńskiego. Dziewiątego maja podpisano akces do ogólnonarodowego powstania. Podpisało go kilkaset osób, w tym z Sokółki: Józef Michelis- wójt wolnego miasta Sokółki, Faustyn Dworeczki- gubernator guberni sokólskiej, mostowniczy i asesor ziemi sokólskiej- Jerzy Kusztedt, Józef Chilkiewicz- prezydent miasta, pisarz ziemi sokólskiej i Józef Minczewski- instygator miasta Sokółka. Franciszek Bouffał w liście do Tadeusza Kościuszki pisał o mieszkańcach Sokółki, iż „mężnie w czasie powstania w pośród otaczających nieprzyjaciół, stanęło ochoczo i mężnie w liczbie kilkuset”. Jednocześnie dodawał, że „mieszczanie Sokółki, Kuźnicy mimo, że służą powstaniu, są do pańszczyzny pędzeni”. Julian Ursyn Niemcewicz, towarzyszący Kościuszce w podróży do Grodna obejrzał wraz z Naczelnikiem stacjonujące koło Sokółki oddziały: „po obiedzie i krótkiej konferencji już nie to co wprzód drogą, lecz manowcami dnia 30 września puściliśmy się na powrót w bok Sokółki zostaliśmy kilka chorągwi Tatarów, które Kościuszko obejrzał”. Grodzieńska Komisja Porządkowa, która tu powstała i wzywała mieszkańców powiatu o zgłoszenie się do służby wojskowej, ogłosiła Uniwersał Połaniecki na początku lipca 1794 roku. Szlachta tego powiatu sabotowała uniwersał w sprawie chłopskiej. Nie chciała zwalniać ich do powstania. Stąd też mnożyły się pretensje tych chłopów, którzy przystąpili do powstania i mimo zapowiedzi nadal byli zmuszani do odbywania pańszczyzny. Również protestowali zaangażowani w powstanie mieszczanie i przedmieszczanie Sokółki. Akces Obywatelów i Mieszkańców Powiatu Grodzieńskiego zebranych w mieście Sokółce do Akt Powstania Narodowego pod naczelnikiem Tadeusza Kościuszki Naczelnika Siły Zbroyney uczyniony. /Biblioteka
Kórnicka, Kórnik, sygn. 35224/ My Obywatele, Mieszkańcy i Rolnicy, w tym mieyscu Grodzieńskiego Powiatu, które jeszcze od podłey nieprzyjaciół zemsty wolne się znayduje, w celu nayrychieyszego Oyczyzny wpół-Braci całey Siły Zbroyney Narodowey znajduiąc obrony naszey i całości nadzieię. Całym naszym Obywatelstwem Municypalnością Powiatu Grodzieńskiego do Aktu Powstania Narodowego w Krakowie na Dniu Dwudziestym Czwartym Marca Tysiąc Siedemset Dziewięćdziesiątego czwartego, pod Naczelnictwem Tadeusza Kościuszki rozpoczętego, którego za Naywyższym Naczelnika siły zbroyney uznaiemy; łączymy się i wcielamy się temuż Naczelnikowi Naywyższemu od niego przybraney Radzie posłuszeństwo zupełne zaprzysięgamy, wszystkie rozporządzenia tegoż Aktem objęte i napotym wychodzące naypilney wykonywać przyrzekamy. Wolność albo śmierć to naystrasznieysze nieprzyjaciołom Narodu Naszego hasło odtąd będzie i naszym, a jak na jedności, zgodzie i nierozdzielności tylko całość, Potęga i sława narodu stać może; tak my widząc i uznaiąc jedyny w tym nasz ratunek, wzywamy do wspólności szanowane i cnotliwe Stany Municypalny i Rolniczy, abyście Radą i mocą równie z nami wspierali wspólney Oyczyzny losy. Stan rycerski daie i dał wam przykład do Naśladowania na jedney żyiąc ziemi, jedney Oyczyzny Dzieci, wspólnie, lub szczęśliwi sławni i niepodlegli żyć, lub w gruzach i Popiołach zagrzebać się, byleby hańby narodu nieprzeżyć przysięgamy. Działo się w Sokółce Dziewiątego Maia Tysiąc Siedemset Dziewięćdziesiątego Czwartego Roku. Irena Pac, 6 kwietnia 2006 r.
Od zamierzchłych czasów Białostocczyzna obfitowała w zwyczaje ludowe, tradycje, które starannie pielęgnowano i przekazywano z pokolenia na pokolenie. Dotyczyły one niemal każdej dziedziny życia-chrztu, ślubu, świąt wielkanocnych i bożonarodzeniowych, prac na roli… Niektóre z nich zachowały się do dziś w pamięci starszego pokolenia. Oto jak wyglądała obrzędowość weselna na Białostocczyźnie. Cała obrzędowość weselna była poprzedzona bogatą symboliką. Rozpoczynała się od swatów. Najlepszą metodą poszukiwania żony było wyrajenie, czyli wyswatanie przez kogoś, najczęściej z „zawodu” zajmującego się „rajkowaniem”. Stąd każda wieś posiadała swoich swatów, czyli rajków cieszących się zaufaniem miejscowej ludności. Swatali krewni i znajomi, dobierając pary do możliwości finansowych, kolimacyjnych, czy wartości osobistych danej osoby. Posag grał zasadniczą rolę. Na drugim miejscu były koligacje, potem patrzono czy robotna będzie ta wybrana, a dopiero na ostatnim miejscu jej uroda. Według rodziców najgorszy był ożenek z miłości, bo przedtem było „chodzenie”, a to, nie zawsze wychodziło na dobre. Swat, czyli rajek (dziewosłęb) podejmował się swego zadania na prośbę młodego czy młodej, ale tylko wtedy, kiedy widział realne szanse, w przeciwnym razie delikatnie odmawiał i nie angażował swego autorytetu, aby nie utracić opinii dobrego swata. Swat widząc realne możliwości swojej misji delikatnie przeprowadzał wywiad, czy mógłby ewentualnie przyjechać z kandydatem. Przy okazji podkreślał jego walory i urok osobisty, a jednocześnie badał delikatnie walory materialne, posagowe kandydatki. Po przyjeździe do panny swat zagajał sprawę i jeśli gospodarze przyjmowali gościnnie stawiał wódkę. Nie zawsze jednak wieziony kandydat ufał swemu swatowi odnośnie do walorów protegowanej, dlatego jadąc drogą umawiali się w jaki sposób swatany ma wyrazić swoją aprobatę na dalsze pertraktacje i umawiali się np. w podobny sposób. Młody wychodził na podwórko i pozostawiał na stole rękawiczki, czy na podłogę rzucał chusteczkę do nosa, w zależności od umowy, zauważony znak przez swata mówił, że dziewczyna podoba się i swat ma prawo do dalszych pertraktacji, jeżeli swat nie otrzymał aprobaty, to w sposób delikatny nie obrażający wycofywał się z zaistniałej sytuacji. Pozytywna aprobata rozwiązywała języki i zmieniała atmosferę i przy wspólnej aprobacie stół nakrywał się obfitością jadła, już wcześniej przygotowanego. W czasie przyjęcia przechodziło się szybko do omawiania konkretnych spraw, przede wszystkim materialnych, ale czyniło się to w sposób delikatny, poprzez aluzje i liczne przenośnie. Młody brał zawsze wygadanego swata, bo czasem od niego zależało tez powodzenie wątpliwej sprawy. Dochodziło nieraz do ostrej wymiany słów, naturalnie czynił to swat, bo przecież kandydat do małżeństwa „szukał przede żony,
miłości, a nie bogactwa”, dlatego był milczący i pozornie obojętny,
ale mimika twarzy, w którą wpatrzony był swat, dawała do zrozumienia,
czy jeszcze powinien targować się dalej, czy już wystarczająco. W
czasie „targów o posag”, rodzice kandydatki wychodzili do
drugiego pokoju odbywali wspólnie naradę, często przyzywali swata, jako
doradcę i tak działo się kilkakrotnie. Gdy jednak zachodziła obawa, że
wszystko może się rozbić o sprawy materialne, a kandydat przypadł młodej
do serca, wówczas do akcji wkraczała swatana panna i z żalem zwracała
się do rodziców, np. podobnymi słowami „kochani rodzice, czy
naprawdę jestem tak mało warta u was i na tyle tylko zasłużyłam”,
słowa podparte łzami były często ostatecznym argumentem i przechodziło
się do omówienia terminu podania na zapowiedzi, ustalenia daty ślubu i
wówczas odbywała się uczta zaręczynowa, zrękowiny, zmówiny. Irena Pac, 4 lutego 2005 r.
Zygmunt
III Waza nadał prawa miejskie wsi królewskiej Sokółka w 1609 r. Do
miasteczka przybyli żołnierze tatarscy, którzy osiedlili się tutaj i
zaczęli uprawiać ziemię. Pozostawali na służbie wojskowej, ale nie
otrzymywali żołdu. Prócz ziemi zyskali wolność religijną.
Słownik wydany Pod Redakcyą Bronisława Chlebowskiego Magistra nauk filologiczno-historycznych b. Szkoły Głównej Warszawskiej. Władysława Walewskiego obywatela ziemskiego, Kandydata nauk dyplomatycznych Uniwersytetu Dorpackiego. Według planu Filipa Sulimierskiego i z pomocą zgromadzonych przez niego materyałów. TOM XI WARSZAWA Nakładem Władysława Walewskiego Druk "WIEKU" Nowy Świat Nr 61 1890 Sokółka mto powiat. gub. grodzieńskiej, nad rz. Sokoldą al. Sokółką, przy linii dr. żel. warszaw.-petersburskiej, pod 53o 26` płn. sz. a 41o 13` wsch. dłg., odl. o 37 w. na płd.-zach. od Grodna (przy trakcie białostockim) a 201 w. od Warszawy, wzniesione jest 765 st.npm. W 1878 r. było tu 17 dm. mur. i 450 drewn., 3431 mk. (1648 męż., 1783 kob.), w tej liczbie 411 praw., 1433 kat., 18 ew., 1543 żyd. i 26 machom. W 1867 r. było 458 dm. (14 mur.) i 3814 mk. Posiada cerkiew mur., kaplicę praw. drewn., kościół kat. mur., synagogę drewn. i 4 domy modlitwy żydowskie (2 mur.), 8 magazynów drewn., 61 sklepów (3 mur.), urząd powiat., st. poczt., kolejową i telegr., szkołę, 153 rzemieślników. Do msta należy tylko 20 dz. gr. or. i łąk, mieszczanie zaś posiadają 2436 dz. dochód miejski w 1869 r. wynosił 3646 rs. Handel nieznaczny, drobiazgowy. Odprawiają się tu targi co niedziela oraz trzy jarmarki doroczne (23 kwietnia, 25 lipca, 29 września) z bardzo nieznacznym obrotem. Mieszkańcy chrześcianie zajmują się przeważnie rolnictwem, żydzi zaś drobiazgowym handlem i przemysłem. Przemysł fabryczny nieznaczny , ograniczał się w 1877 r. do 6 drobnych zakładów, zatrudnających 9 robotników i produkujących za 1175 rs. (1 browar, fabr. świec, 3 garbarnie i gancarnia). Mto składa się właściwie z dwóch ulic głównych (Grodzieńskiej i Białostockiej), przy połączeniu których znajduje się obszerny plac, w środku którego wzniesiona została cerkiew, otoczona szlachetnymi żelaznemi. Nadto znajduje się 6 niewielkich uliczek pobocznych. Była to pierwotnie wś koronna, należąca do ekonomii grodzieńskiej, mieszkańcy której obowiązani byli do hodowania sokołów, podobnie jak mieszkańcy sąsiedniej włości Sobaczyńce od utrzymywania psiarni królewskiej. W ostatniej ćwierci XVIII w. Ant. Tyzenhauz, podskarbi litewski, osadził tu rzemieślników, zabudował pięknie rynek i wyniósł osadę do godności miasteczka. Po trzecim rozbiorze Rzpltej S. wraz z całą zachodnią częścią dzisiejszej gub. grodzieńskiej dostała się Prusom i pozostawała pod ich władzą do pokoju Tylżyckiego. Po przyłączeniu do Rossyi obwodu białostockiego w 1807 r. S. przeznaczona została na miasto powiatowe. Kościół paraf. kat. p. w. św. Antoniego wzniesiony został pierwotnie z drzewa w 1565 r. przez Zygmunta Augusta. W 1779 r. kościół ten zgorzał i naborzeństwo przz długi czas odbywało się w zbudowanej naprędce szopie, dopiero w 1848 r. proboszcz miejscowy kś. Kryszczun wymurował dość okazały z zewnątrz i przestronny kościół. Par. kat., dekan. sokólskiego, ma 7852 dusz. Par. prawosł., dekanatu (błagoczynia) sokólskiego, ma 1268 wiernych. St. dr. żel. warszawsko-petersb., na przestrzeni Białystok-Wilno, między st. Czarna Wieś (o 19 w.) a Kużnica (o 15 w.), odl. jest o 201 w. od Warszawy a 844 w. od Petersburga.
Pierwsze wzmianki o Sokółce notowane są w kronikach XV-wiecznych. Była ona wtedy wsią królewską, aż do 1609 roku kiedy to król Zygmunt III Waza nadał prawa miejskie. Poważnemu
zniszczeniu uległa Sokółka podczas najazdu szwedzkiego. W XVIII wieku
za panowania króla Jana III Sobieskiego rozwinęło się w okolicach Sokółki
osadnictwo tatarskie. W 1679 roku na pustych włókach niektórych wsi
osiedleni zostali zbuntowani żołnierze tatarscy, którym nadano ziemię
w zamian za zaległy żołd. Otrzymali też wolność religijną i zobowiązani
zostali do „stałej posługi wojennej”. Do czasów obecnych w
Sokółce i niektórych wsiach zamieszkują ich potomkowie. Bohoniki
i Kruszyniany, wsie w których zbudowano drewniane meczety są po
dzisiejszy dzień ośrodkami polskiego orientu. Na doroczne święta tzw.
bajramy ściągają muzułmanie z całej Polski. Na mocy przywileju królewskiego
z roku 1698 w Sokółce zezwolono osiedlić się Żydom. Działalność
podskarbiego Litewskiego Antoniego Tyzenhauza w drugiej połowie XVIII
wieku przyczyniła się do dynamicznego rozwoju rzemiosła w mieście Sokółka. Po
III rozbiorze Polski Sokółka znalazła się w zaborze pruskim a od
roku 1807 na mocy traktatu rosyjsko-pruskiego w Tylży miasto włączono w
skład imperium rosyjskiego. Ważnym wydarzeniem był rok 1862, kiedy Sokółkę
"przecięła" linia kolejowa Wiedeń - Warszawa - Sankt
Petersburg. W tym okresie w mieście był kościół katolicki, murowana
cerkiew, drewniana synagoga, cztery żydowskie domy modlitwy i 61 sklepów
i kramów. Po
uzyskaniu niepodległości Sokółka znalazła się, od roku 1919, w II
Rzeczypospolitej. Liczyła wtedy około 6000 mieszkańców. Była siedzibą
władz powiatowych, starostwa, licznych urzędów i instytucji. Miasto
stanowiło ważny ośrodek gospodarczy i kulturalno-oświatowy. Stacjonował
tutaj również garnizon wojskowy. Po
wybuchu II wojny światowej w dniu 17 września 1939 r., na mocy paktu
Ribbentrop-Mołotow, Sokółka włączona została do ZSRR. W latach
1941-1944 miasto znajdowało się pod okupacją niemiecką. Utworzono
wtedy getto żydowskie. Przy likwidacji getta około 4 tys. żydów
wywieziono, w większości do obozu zagłady w Treblince i tam
wymordowano. W
okresie okupacji na sokólszczyźnie
był silnie rozwinięty ruch oporu. W czerwcu 1944 roku Sokółka
została wyzwolona przez wojska radzieckie. Miasto liczyło wtedy niecałe
5000 osób i było zniszczone w 25%. Sokółka dźwignęła się szybko z
wojennych zniszczeń. Szczególnie widoczny rozwój nastąpił w latach
70-tych. Powstały wtedy dwa duże zakłady "Stolbud" i „Spomasz".
Nastąpił dynamiczny rozwój budownictwa mieszkaniowego i infrastruktury
komunalnej. W
roku 1984 oddano do użytku szpital rejonowy na 240 łóżek, uruchomiono
również komunikację miejską. Od roku 1990, kiedy gminą zaczął zarządzać
samorząd, w nowych warunkach działania gospodarki rynkowej, mieszkańcy
miasta i gminy swoją pomysłowością i pracowitością pomnażają własny
i wspólny dorobek, zapewniając dalszy rozwój miasta. Z czasów lokowania Sokółki w XVI w, zachował się układ architektoniczny w centrum miasta z rynkiem i przyległymi ulicami oraz domami pamiętającymi czasy Antoniego Tyzenhauza. Neoklasycystyczny kościół zbudowany został w 1848 r. z pięcioma nawami i dwiema kaplicami; naroża fasady zdobi toskańska kolumnada zwieńczona attyką i posągami czterech ewangelistów. 18 lat wcześniej powstała prawosławna cerkiew (w kształcie krzyża greckiego). Wnętrze świątyni zdobi jednokondygnacyjny ikonostas, malowidło „Ostatniej wieczerzy" i opuszczany obraz Matki Boskiej, osadzony w ramach pochodzących z Ławry Poczajowskiej.
Od
wielu wieków włościanie sokólszczyzny zajmowali się uprawą zbóż.
Jedną z najważniejszych była uprawa i zbiory żyta, rośliny z rodziny
traw, przeważnie jednorocznej występującej w wielu podgatunkach. Najważniejszym
gospodarczo podgatunkiem jest żyto uprawne. Pochodzi z Azji Mniejszej, a
pierwsze ślady jego uprawy w Europie północnej i środkowej pochodzą z
okresu brązu i wczesnego okresu żelaza. W czasach cesarstwa rzymskiego w
wielu rejonach Europy dominowało do XIX wieku, a na ziemi Sokólskiej
nawet do połowy wieku dwudziestego. Żyto,
którego ziarno służyło do wyrobu mąki chlebowej tzw. razówki było
podstawową rośliną uprawową w drugiej połowie
minionego wieku. Nasz region posiadał liczne wiatraki, które służyły
do mielenia ziarna, a jednocześnie nadawały krajobrazowi urokliwego
charakteru. Pracowały również młyny
wodne, parowe i motorowe. Wobec faktu, że chleb
był i jest nadal podstawą żywienia, uprawie żyta towarzyszyły
obrzędy, rzadko spotykane na innych ziemiach Polski. Okres
żniw trwał ongiś na Sokólszczyźnie od lipca do września. Koszenia zbóż
dokonywano sierpami, potem kosami, wreszcie kosiarkami, żniwiarkami i
snopowiązałkami. Wiejska tradycja nakazywała rozpoczynanie koszenia żyta
w ostatnich dniach tygodnia, najlepiej w sobotę lub piątek – była
to gwarancja szybkiego zakończenia prac żniwnych. Takie przekonanie,
mimo stosowania nowoczesnych kombajnów, u wielu rolników panuje i do
dzisiaj. Wielu z nich twierdzi, że rozpoczynanie robót w poniedziałek
przedłuża czas ich zakończenia. Ustalenie
terminu rozpoczęcia koszenia żyta należało do głowy domu –
gospodarza. Na moment ten z niecierpliwością oczekiwały dzieci. One to
własnoręcznie zrobionym z pierwszych ściętych źdźbeł przewiąsłem
(powrósłem) opasywały pierwszego kosiarza, którym z reguły był
ojciec i składały życzenia udanych i obfitych zbiorów, otrzymując w
zamian drobną sumę pieniędzy na swoje wydatki – z reguły na słodycze.
W
okresie międzywojennym i jeszcze wcześniej podczas żniw żytnich
powszechnym był zwyczaj polegający na układaniu powrósła na drodze.
Pierwsza osoba, która przechodziła bądź przejeżdżała w tym miejscu
winna była się zatrzymać i ofiarować żniwiarzom jakiś datek.
Praktyki te zostały zaniechane w okresie działań II wojny światowej i
zaraz po jej zakończeniu. Skoszone
zboże wiązano w snopki i ustawiano w kopki, żyto po 12 snopów, zaś
pozostałe zboża po 10, co pozwalało na obliczanie wydajności pracy i
przewidywanie urodzaju. Na
koniec sprzętu żyta pozostawiano w polu garstkę splecionych i nieściśniętych
źdźbeł zwaną „plonkopką” (klan- papka), którą ozdabiano
kwiatami najczęściej polnymi. W jej środku na płaskim kamyku kładziono
kawałek chleba, aby zając mógł się pożywić. Dzielenie się pożywieniem
ze zwierzyną polną miało zapewnić gospodarzom obfite plony w roku
przyszłym, a zwierzęta miały strzec ziemiopłody przed wszelkiego
rodzaju klęskami. Z
najdorodniejszych snopów żyta wiązano i przynoszono do domu tzw. praźmo,
ustawiając je najczęściej w oknie, aby chroniło dom od piorunów i klęsk
żywiołowych. W
dniu 15 sierpnia w święto Wniebowzięcia NMP (Matki Boskiej Zielnej) praźmo
po przybraniu kłosami innych zbóż, owocami, warzywami, kwiatami owijano
krajką (pajasok) i z wielkim szacunkiem niesiono do kościoła w celu poświęcenia.
Praźmo wkopywano w ziemię i pozostawiano w polu po zakończeniu siewu
jesiennego zbóż. Zwyczaj ten praktykowany jest jeszcze do chwili
obecnej. Niesione z pola do domu praźmo oznaczało zakończenie żniw żytnich
i połączone z ogólnym śmigusem zachęcało do miłej sąsiedzkiej
zabawy. Zachowały się z tego okresu różne przyśpiewki, a między
innymi: DAŻALI ŻYTKO, WYHNALI WOUKA U HASPADARA CHITRA HAŁOUKA –
gwara regionalna lub DOŻĘLI ŻYTKO, WYGNALI JEŻA U GOSPODARZA GŁOWA
JAK DZIEŹA. Produkcja
chleba „naszego powszedniego” nie kończyła
się bynajmniej na skoszeniu i zawiezieniu zboża do stodół. Omłotów
dokonywano przy pomocy cepów, z reguły nocami . Po takich omłotach do
oddzielenia ziarna od plew używano szufelek, którymi rzucano ziarno na
odległość klepiska w stodole. Dorodne ziarno jako najcięższe leciało
najdalej, pośladowe padało w środku, a plewy zostawały najbliżej od
miejsca wyrzutu. Czyste
ziarno ważono na pudy używając do tego ośminy, drewnianej beczki
mieszczącej 3 pudy ziarna (około 48 kg – pół kwintala). Do ważenia
mniejszych ilości używano
także BEZMIENU, drążkowej wagi przesuwnikowej o stałym odważniku. Czyste
ziarno mielono w wielkim trudzie ręcznie w żarnach, które to w okresie
wojennym zostały niemal doszczętnie zniszczone przez niemieckiego
okupanta. Z uzyskanej w ten sposób mąki wypiekano w specjalnych piecach
chleb (czarny razowy), darząc go wielkim i świętym szacunkiem. Często
chleb wypiekany był nie w blaszanych formach, a układano na liściach
chrzanu bądź tataraku. Do dzisiaj pozostała natomiast tradycja witania
szczególnie miłych gości chlebem i solą. Wspomnienia o dawnych tradycjach na Sokólszczyźnie zebrał Józef Zalesko
Miasto
nasze było już całkowicie opanowane przez armię sowiecką. W koszarach
było pełno żołnierzy, a w wielu punktach miasta
„politrucy” prowadzili na szeroką skalę agitację i uświadamianie
społeczeństwa. Na spotkaniach z mieszkańcami, na chodnikach i na
placach dochodziło często do komicznych i kompromitujących scen. Na
nasze dociekliwe pytania o dobrobyt i warunki życia w Rosji sowieckiej,
żołnierze i oficerowie polityczni starali się odpowiadać zawsze
pozytywnie i z entuzjazmem, a były to najczęściej bzdurne, kłamliwe i
nie na temat odpowiedzi. Przekazywali przeważnie wyuczone propagandowe
slogany. Twierdzili z wielkim przekonaniem, że w sowieckim kraju
wszystkiego dużo, że nawet banany i pomarańcze produkują w fabrykach,
zapewniali także, że ludzie będą mieli swobodę, wolność słowa,
pracę i że niczego nie zabraknie. Pocieszali również, że kościoły
zostaną zamienione na kina i kluby. O
Polsce zapomnijcie, Polski więcej nie zobaczycie – ciągle złowieszczo
podkreślali. Każdemu coś obiecywali, szerząc demagogię i propagandowe
hasła. Taka groteskowa i prymitywna agitacja najczęściej rozśmieszała
i bawiła słuchających. Jeden wojskowy z Armii Czerwonej opowiadał, że
w sierpniu 1939r. odbyły się w ZSRR specjalne kursy instruktażowe dla
podoficerów, jak się mają zachowywać w Polsce i jaką agitację mają
tam prowadzić na temat tzw. „oswobadzania” bratnich narodów
wschodnich od ucisku „polskich panów”. Po wkroczeniu
sowieckiej armii do Polski natychmiast zaczęto wprowadzać różnego
rodzaju zarządzenia i nakazy dyscyplinujące społeczeństwo. Naród nie
rozumiał jeszcze metod i obowiązujących rygorów stosowanych z całą
bezwzględnością w państwie komunistycznym. Rozpoczęła się, na wielką
skalę, akcja polityczno – propagandowa: ulotki, plakaty na cześć
„ Wielkiego Stalina”. Także na słupach, płotach i
parowozach wyklejano setki portretów Lenina, Stalina, Marksa i Engelsa
oraz innych działaczy robotniczych. Ponadto na afiszach ukazywało się
wiele agresywnych haseł typu: „Kto
nie z nami, ten przeciw nam”, albo: „nasz przeciwnik to
nasz wróg, a wroga wytępimy”. Władze
sowieckie znalazły dobry grunt i poparcie wśród mniejszości żydowskiej
i białoruskiej. Społeczności te były także uprzywilejowane przy
obsadzaniu różnych lokalnych stanowisk administracyjnych i gospodarczych
(milicja, NKWD, kierownicze stanowiska w spółdzielniach i
administracji). Najważniejszą
władzą w Sokółce był sowiecki represyjny urząd NKWD z szefem Mikołajem
Gusiewem i jego despotyczną ekipą, która rozlokowała się w centrum
miasta. Na areszty dla podejrzanych i zatrzymanych osób przeznaczono
pomieszczenia piwniczne willi Dominika Pietrasza, zabranej przez sowietów.
Na
przełomie lat 1939-40 przystąpiono do organizowania sowieckiej władzy
administracyjnej na terenie Sokółki. Najważniejsze stanowiska urzędnicze
i gospodarcze obsadzano Rosjanami przybyłymi z ZSRR. Na terenie miasta
rozpoczęli działalność urzędnicy:
O
losach naszej ludności i zajętego obszaru przesądzają sowieckie wybory
i szybkie decyzje, a także dekrety oraz postanowienia moskiewskich władz.
Na tzw. „prośbę” 2410 delegatów całkowicie lojalnych i
wyznaczonych przez NKWD na zagarniętych terenach, Rada Najwyższa
dekretem z dnia 2 listopada 1939r. wciela ziemie wschodnie do Republiki
Białoruskiej. Następnie dekretem z dnia 29 listopada 1939r. nadaje się
mieszkańcom tych ziem obywatelstwo sowieckie i zmusza się ich pod
odpowiedzialnością sądową do przyjęcia dowodów osobistych. Ponadto
Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Białorusi w czasie obrad w dniu 28 –
30 października 1939r. uchwaliło 4 podstawowe (dotyczące naszego
terenu) deklaracje: o władzy państwowej, o włączeniu tych ziem (już
jako Zachodnią Białoruś) do Białoruskiej Republiki Radzieckiej oraz o
konfiskacie ziemi obszarniczej i nacjonalizacji wielkiego przemysłu, banków
i kolei. Ponadto postanowieniem z dnia 21 grudnia 1939r. unieważniono
pieniądze obowiązujące w II Rzeczpospolitej, a także w dniu 15
stycznia 1940r. Prezydium Rady Najwyższej Białoruskiej SRR zatwierdziło
podział administracyjny obwodu białostockiego. Na terenie województwa
białostockiego doszły do głosu istniejące organizacje komunistyczne i
ich działacze. Powyższy tekst pochodzi z książki Tadeusza Gajdzisa „Ziemia zroszona łzami...” Sokółka – moje rodzinne miasto 1939 - 1947.
BACHMATÓWKA
–
pochodzenie nazwy miejscowości ludzie
tłumaczą tym, że była tu hodowla koni – bachmatów. Prowadził tędy
szlak Hanzeańskiej Drogi. Do chwili obecnej w czasie orki wydobywa się
resztki zabudowy. Droga ta prowadziła też przez wieś Niemczyn. GLINISZCZE
WIELKIE – nazwa pochodzi od gliny,
która stanowi podłoże geologiczne, na którym leży wieś. Pierwsze
wzmianki o wsi pochodzą z X wieku. Są one wysnute na podstawie oględzin
wielkiego cmentarzyska leżącego obok wsi zwanego Mohlicy (od mogił).
Cmentarz ten powstał w czasie wielkiego pomoru ludności miejscowej i
zwierząt (prawdopodobnie w
XI w.) W wieku XV powstała tu wielka cegielnia, w której ręcznie
produkowano cegły z gliny. Do chwili obecnej zachował się dół po
wykopie gliny. Z tych cegieł wybudowano koszary wojskowe na Zielonym
Osiedlu w Sokółce. Gliniszcze Wielkie położone jest na obszarze
polodowcowym, bez wód podziemnych i małą ilością wód
powierzchniowych i gruntowych. Skałę macierzystą, na której kształtuje
się gleba stanowi wspomniana glina. W związku z tym występuje tu dużo
nieużytków i lasów. Okolica urzeka pięknym, naturalnym i dzikim
krajobrazem. Jest terenem ekologicznym.
KRAŚNIANY
–
nazwa pochodzi od wyrazu krasa (barwa szczególnie czerwona). Wieś
zapisano w 1700r. pod nazwą Krasny Bór. Przymiotnik krasny z rosyjskiego
krasnyj, w odniesieniu do nazw miejscowości może oznaczać miejsce pięknie
położone. KUNDZIN
–
nazwa pochodzi od nazwiska Kunda. Kundzin jest starą osadą, dawniej
otoczony był lasami puszczy królewskiej. Polował tu Stefan Batory i
jego następcy. Łowy tak pociągały króla, że mimo mrozów i chorej
nogi polował tu w roku 1586, aż przeziębiwszy się zmarł w Grodnie
12.XII.1586r. Król Zygmunt II w roku 1562 ufundował drewniany kościół.
W 1856r postawiono kościół z polnego kamienia. SOKOLANY
– nazwa pochodzi od ptaka sokoła. Jest to
dawna wieś chłopów królewskich z ekonomii grodzieńskiej. Powstała w
czasie pomiary włócznej w XVI w na 30 włókach. Pierwsza wzmianka o wsi
pochodzi z 1601 roku. W 1616r. Hieronim Wołowicz wzniósł tutaj
drewniany kościół, który później spłonął. W 1883r. wybudowano tu
kościół murowany, który został zniszczony w czasie drugiej wojny światowej
przez Niemców. W 1945r wybudowano nowy kościół drewniany, który
przetrwał do dziś. W 1996r rozpoczęto budowę nowego kościoła. Dnia 1
lipca 2001r odbędzie się konsekracja nowego kościoła. |
|
|
|
Zobacz inne informacje: |
|
© Urząd Miejski w Sokółce · Serwis istnieje od 2000 r. Administracja i opracowanie graficzne Radosław Onoszko |