www.sokolka.pl

  1 strona


   Wigilia w Janowszczyźnie  
 

Któż obecnie pamięta wróżby i obrzędy w czasie wigilii zapewniające dostatek oraz powodzenie w gospodarzeniu: zasiadanie do stołu od najstarszego, wyciągnięcie najdłuższego źdźbła siana spod obrusa, nie sprzątanie jadła ze stołu, dawanie   rano siana ze stołu zwierzętom gospodarskim dla zdrowia zwierząt, nasłuchiwanie  z której strony pies zaszczeka, zakaz lizania wałka przy kręceniu maku. Właśnie dla zapamiętania tych i innych tradycji oraz przypomnienia ceremoniału towarzyszącemu przygotowaniu wieczerzy, w Izbie Regionalnej w Janowszczyźnie 20 grudnia odbyła się „Wilja”, zgodnie z wiejską tradycją.  

wigilia_01.jpg (53558 bytes)  wigilia_02.jpg (51264 bytes)  wigilia_03.jpg (48506 bytes)

W celu powiększenia zdjęcia kliknij na nim

Dzięki kunsztowi kulinarnemu pani Teresy Barcewicz Aniśko, Jadwigi Laskowskiej, Anny Matuk i Bogusławy Arciuch na stole pojawiło się 12 tradycyjnych potraw, w tym: kisiel z owsa, śledzie, ziemniaki w mundurkach, ryba smażona, karp w galarecie, pierogi z grzybami i kapustą, chleb wiejski, barszcz czerwony, kutia, kompot z suszu jabłek i gruszek oraz jabłka i orzechy. Wszystko pyszne i w większości z produktów gospodarskich. Oczywiście było siano pod obrusem i snop żyta w kącie.

A jak święta to oczywiście ubieranie choinki, koniecznie ozdobami z papieru i słomy i  wizyta kolędników z „Gwiazdą” i Królem Herodem”. Tą inscenizację przygotowała  Małgorzata Kozak z grupą młodzieży  z Izby Regionalnej. Scenariusz inscenizacji też był zgodny z tradycją okolicznych wsi – teksty przekazali dawniejsi kolędnicy,  panowie: Edward Oleński, Tadeusz Januszkiewicz i Ryszard Bolszakowski z Janowszczyzny.

Stroje kolędnicze, które widywano na wsi z dziada pradziada, zostały przygotowane dzięki realizacji programu pt. „Dialog pokoleń”. Izba Regionalna uzyskała na ten cel z Fundacji SFL – tysiąc złotych.

-   Marzeniem moim jest szersze zainteresowanie młodych  mieszkańców wsi tradycją i kultywowaniem jej. Wypracowanie umiejętności czerpania z tego radości, a także sposobu na życie w aspekcie zmian zachodzących na wsi i przyszłej jej roli – powiedział autor projektu Jan Ancypo.

Obrzędom towarzyszyła pani Joanna Gaweł z TV Białystok. W okresie świątecznym cała Polska usłyszała o Janowszczyźnie. Odezwali się też nasi rodacy z zagranicy, którym udało się obejrzeć program na Polonii. Czy to nie wspaniały sposób na promocję naszej gminy?! (I.W.)

 
    Projekt: „kraina mlekiem i chlebem pachnąca"  
 

Wyjęty prosto z pieca chleb, świeże sery, ubijanie masła i obrzęd tradycyjnego kiszenia kapusty - to atrakcje pokazu, który w sobotę odbył się w Izbie Regionalnej w Janowszczyźnie.

Mistrzyniami ceremonii były miejscowe gospodynie. Pomocą i radą służył im Jan Ancypo, organizator pokazu, a jednocześnie opiekun Izby Regionalnej.
- Chcemy odkryć na nowo tradycje, z których niegdyś słynęła wieś i właśnie temu ma służyć dzisiejsza impreza - powiedział Jan Ancypo.

izba_grudzien_2003_04.jpg (26677 bytes) izba_grudzien_2003_06.jpg (26490 bytes)

Polana na chleb
Już przy samym wejściu do izby rozchodził się zapach upieczonego kilka godzin wcześniej chleba. Zadania tego podjęła się miejscowa gospodyni Jadwiga Laskowska.

- Cały czas swój chleb robię, bo ten kupiony ze sklepu to ostatnio chlebem nawet trudno nazwać. Biorę zakwas z poprzedniego wypieku i mieszam go z dwoma kilogramami mąki. 

Do tego jeszcze wlewam ze dwa litry zsiadłego mleka. Rozczyn ma mieć konsystencję śmietany. Stawiam go na 12 godzin w ciepłym miejscu. Potem ciasto solę i dodaję kilogram ugotowanych kartofli. Jeszcze wsypuję z 7 kilogramów mąki, wyrabiam ciasto i rozkładam je do blaszek. Dwie godziny musi tak stać, żeby podwoiło swoją objetość. Rozpalam w piecu. Układam na palenisku dokładnie 20 polanek drzewa sosnowego i brzozowego. Jak więcej tego drzewa biorę, to jakoś chleb mi się nie udaje. Wypalony żar wymiatam z pieca i dopiero wtedy wkładam tam blaszki z ciastem. Wcześniej na każdym bochenku robię znak krzyża. Po godzinie mam gotowy chleb - opowiadała Jadwiga Laskowska.

Masło z maselnicy
Pokaz ubijania masła zaprezentowała Teresa Barcewicz-Aniśko z Jeleniej Góry koło Janowszczyzny.
- Masełko ubić ze śmietanki to żaden problem. Trzeba tylko dopilnować, żeby była ona świeża i miała odpowiednią temperaturę. Mój wnuczek to tylko masło wiejskie je i nachwalić się go nie może - stwierdziła pani Teresa.
Do maselnicy trafiły 3 litry śmietany i zaczęło się ubijanie. Obserwatorzy pokazu mogli sami spróbować tej sztuki. Po kwadransie z naczynia wyjęto grudki masła. Gospodynie zwróciły uwagę na to, żeby z maselnicy wybrać każdą kryszkę, czyli końcówkę. Masło zostało wypłukane w wodzie, uformowane, posypane solą i trafiło na stół.
- Takie masło można nawet zamrozić. Na pewno się nie zmarnuje - zapewniła Ewa Tur z Janowszczyzny.

Podpuszczka z żołądków
- Robienia wiejskich serów nauczyła mnie moja mama Filomena. Kilka lat temu kupiłam krowę i teraz to nawet dosyć często sery przyrządzam. Specjalizuję się w tych żółtych - powiedziała Teresa Barcewicz-Aniśko.
Z siedmiu litrów mleka wychodzi 90 dkg sera. Potrzebne jest mleko pełne, prosto od krowy. Podgrzewa się je do odpowiedniej temperatury, a potem miesza z podpuszczką.
- Podpuszczka to nic innego jak sproszkowane żołądki cielęce - wyjaśniła Ewa Tur.
Po 10 minutach przecedza się wszytko przez sito, na którym zostaje ser. Zanim trafi on do specjalnej salaterki, musi ona zostać przesypana solą.
- W soli ser dojrzeje w ciągu trzech godzin. Najlepszy jednak jest po tygodniu - zapewniła Teresa Barcewicz - Aniśko.

izba_grudzien_2003_05.jpg (26136 bytes)

Kapusta z beczki
Na imprezie nie zabrakło pokazu kiszenia kapusty w beczce. Tym razem poszczególne czynności omawiała Jadwiga Laskowska.
- U siebie ze 100 kilogramów kapustę na zimę kiszę - powiedziała pani Jadwiga.
Umieszczoną w drewnianej beczce poszatkowaną i podprawioną kapustę trzeba było oczywiście ubić nogami.
Imprezę zakończyła degustacja wiejskich specjałów.
(db) 17.11.2003 r.

 

 
    Odpust Św. Rocha w Janowszczyźnie  
 

17 sierpnia 2003 r.  w Janowszczyźnie odbył się I zjazd zaprzęgów konnych. Celem tej - w zamiarze - cyklicznej imprezy jest odtworzenie niegdysiejszej tradycji wyjazdu na odpust „STROJNYM ZAPRZĘGIEM KONNYM” oraz wykorzystanie tego jako elementu promocji regionu.

Strojnym zaprzęgiem najczęściej była furmanka, lub z rzadka bryczka przystrojona odświętnie
kokardami, tasiemkami, wyścielona własnoręcznie wykonanymi dywanami, zaprzęgnięta
w parę lub w jednego konia. 

Wyjazdy na odpusty oddalone nawet o kilkadziesiąt kilometrów, nie należały do rzadkości.
Corocznie odbywający się odpust Św. Rocha w Janowszczyźnie, kiedy to zwyczajowo błogosławi się zwierzęta gospodarskie - jest doskonałą okazją do organizacji festynu zaprzęgów konnych. 

Festyn jest pomyślany, jako widowisko plenerowe, a jednocześnie konkurs zaprzęgów konnych
z różnych wsi gminy Sokółka. Przy czym, nie będzie się oceniało samego konia, lecz całość
wrażenia jakie może budzić zaprzęg z wypełnionymi po brzegi domownikami. 
Szczególnie mile widziane będą dawne stroje ludowe.

Festyn odpustowy wraz z towarzyszącymi imprezami jest skierowany do wszystkich kochających
konie i stare zaprzęgi konne, i którym leży na sercu odrodzenie pięknych tradycji wiejskich.

Wszystkich chętnych gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w przyszłorocznym festynie.

strojny_zaprzeg_01.jpg (62394 bytes)  strojny_zaprzeg_02.jpg (54413 bytes)  strojny_zaprzeg_03.jpg (66652 bytes)

strojny_zaprzeg_04.jpg (63203 bytes)  strojny_zaprzeg_05.jpg (78237 bytes)  strojny_zaprzeg_06.jpg (79904 bytes)

strojny_zaprzeg_07.jpg (63368 bytes)  strojny_zaprzeg_08.jpg (65257 bytes)  strojny_zaprzeg_09.jpg (67897 bytes)

strojny_zaprzeg_10.jpg (74097 bytes)  strojny_zaprzeg_12.jpg (79400 bytes)  strojny_zaprzeg_11.jpg (71101 bytes)

Autor zdjęć: Tadeusz Otoka 

 
  informacje archiwalne o Izbie:  1  2  3  4  

 



Administrator: Radosław Onoszko © 2000-2003 wszelkie prawa zastrzeżone - site copyrights by Urząd Miejski w Sokółce

Do przeglądania serwisu polecamy Microsoft Internet Explorer 5.0 lub nowszy, strona kodowa: ISO-8859-2