| |
Wigilia w Janowszczyźnie
|
|
| |
Któż
obecnie pamięta wróżby i obrzędy w czasie wigilii zapewniające
dostatek oraz powodzenie w gospodarzeniu: zasiadanie do stołu od
najstarszego, wyciągnięcie najdłuższego źdźbła siana spod
obrusa, nie sprzątanie jadła ze stołu, dawanie rano
siana ze stołu zwierzętom gospodarskim dla zdrowia zwierząt,
nasłuchiwanie z której
strony pies zaszczeka, zakaz lizania wałka przy kręceniu maku. Właśnie
dla zapamiętania tych i innych tradycji oraz przypomnienia
ceremoniału towarzyszącemu przygotowaniu wieczerzy, w Izbie
Regionalnej w Janowszczyźnie 20 grudnia odbyła się „Wilja”,
zgodnie z wiejską tradycją.

W
celu powiększenia zdjęcia kliknij na nim
Dzięki
kunsztowi kulinarnemu pani Teresy Barcewicz Aniśko, Jadwigi
Laskowskiej, Anny Matuk i Bogusławy Arciuch na stole pojawiło się
12 tradycyjnych potraw, w tym: kisiel z owsa, śledzie, ziemniaki
w mundurkach, ryba smażona, karp w galarecie, pierogi z grzybami
i kapustą, chleb wiejski, barszcz czerwony, kutia, kompot z suszu
jabłek i gruszek oraz jabłka i orzechy. Wszystko pyszne i w większości
z produktów gospodarskich. Oczywiście było siano pod obrusem i
snop żyta w kącie.
A
jak święta to oczywiście ubieranie choinki, koniecznie ozdobami
z papieru i słomy i wizyta
kolędników z „Gwiazdą” i Królem Herodem”. Tą
inscenizację przygotowała Małgorzata
Kozak z grupą młodzieży z
Izby Regionalnej. Scenariusz inscenizacji też był zgodny z
tradycją okolicznych wsi – teksty przekazali dawniejsi kolędnicy,
panowie: Edward Oleński,
Tadeusz Januszkiewicz i Ryszard Bolszakowski z Janowszczyzny.
Stroje
kolędnicze, które widywano na wsi z dziada pradziada, zostały
przygotowane dzięki realizacji programu pt. „Dialog pokoleń”.
Izba Regionalna uzyskała na ten cel z Fundacji SFL – tysiąc
złotych.
-
Marzeniem moim jest szersze zainteresowanie młodych mieszkańców wsi tradycją i kultywowaniem jej. Wypracowanie
umiejętności czerpania z tego radości, a także sposobu na życie
w aspekcie zmian zachodzących na wsi i przyszłej jej roli
– powiedział autor projektu Jan Ancypo.
Obrzędom
towarzyszyła pani Joanna Gaweł z TV Białystok. W okresie świątecznym
cała Polska usłyszała o Janowszczyźnie. Odezwali się też
nasi rodacy z zagranicy, którym udało się obejrzeć program na
Polonii. Czy to nie wspaniały sposób na promocję naszej gminy?!
(I.W.)
|
|
| |
Projekt: „kraina mlekiem i chlebem pachnąca"
|
|
| |
|

|
Wyjęty
prosto z pieca chleb, świeże sery, ubijanie masła i obrzęd
tradycyjnego kiszenia kapusty - to atrakcje pokazu, który w
sobotę odbył się w Izbie Regionalnej w Janowszczyźnie. |
Mistrzyniami
ceremonii były miejscowe gospodynie. Pomocą i radą służył im
Jan Ancypo, organizator pokazu, a jednocześnie opiekun Izby
Regionalnej.
- Chcemy odkryć na nowo tradycje, z których niegdyś słynęła
wieś i właśnie temu ma służyć dzisiejsza impreza - powiedział
Jan Ancypo.
|

|
Polana na chleb
Już przy samym wejściu do izby rozchodził się zapach
upieczonego kilka godzin wcześniej chleba. Zadania tego podjęła
się miejscowa gospodyni Jadwiga Laskowska.
- Cały czas swój chleb robię, bo ten kupiony ze sklepu to
ostatnio chlebem nawet trudno nazwać. Biorę zakwas z
poprzedniego wypieku i mieszam go z dwoma kilogramami mąki. |
Do
tego jeszcze wlewam ze dwa litry zsiadłego mleka. Rozczyn ma mieć
konsystencję śmietany. Stawiam go na 12 godzin w ciepłym
miejscu. Potem ciasto solę i dodaję kilogram ugotowanych
kartofli. Jeszcze wsypuję z 7 kilogramów mąki, wyrabiam ciasto
i rozkładam je do blaszek. Dwie godziny musi tak stać, żeby
podwoiło swoją objetość. Rozpalam w piecu. Układam na
palenisku dokładnie 20 polanek drzewa sosnowego i brzozowego. Jak
więcej tego drzewa biorę, to jakoś chleb mi się nie udaje.
Wypalony żar wymiatam z pieca i dopiero wtedy wkładam tam
blaszki z ciastem. Wcześniej na każdym bochenku robię znak krzyża.
Po godzinie mam gotowy chleb - opowiadała Jadwiga Laskowska.
Masło z maselnicy
Pokaz ubijania masła zaprezentowała Teresa Barcewicz-Aniśko z
Jeleniej Góry koło Janowszczyzny.
- Masełko ubić ze śmietanki to żaden problem. Trzeba tylko
dopilnować, żeby była ona świeża i miała odpowiednią
temperaturę. Mój wnuczek to tylko masło wiejskie je i nachwalić
się go nie może - stwierdziła pani Teresa.
Do maselnicy trafiły 3 litry śmietany i zaczęło się ubijanie.
Obserwatorzy pokazu mogli sami spróbować tej sztuki. Po
kwadransie z naczynia wyjęto grudki masła. Gospodynie zwróciły
uwagę na to, żeby z maselnicy wybrać każdą kryszkę, czyli końcówkę.
Masło zostało wypłukane w wodzie, uformowane, posypane solą i
trafiło na stół.
- Takie masło można nawet zamrozić. Na pewno się nie zmarnuje
- zapewniła Ewa Tur z Janowszczyzny.
Podpuszczka z żołądków
- Robienia wiejskich serów nauczyła mnie moja mama Filomena.
Kilka lat temu kupiłam krowę i teraz to nawet dosyć często
sery przyrządzam. Specjalizuję się w tych żółtych -
powiedziała Teresa Barcewicz-Aniśko.
Z siedmiu litrów mleka wychodzi 90 dkg sera. Potrzebne jest mleko
pełne, prosto od krowy. Podgrzewa się je do odpowiedniej
temperatury, a potem miesza z podpuszczką.
- Podpuszczka to nic innego jak sproszkowane żołądki cielęce -
wyjaśniła Ewa Tur.
Po 10 minutach przecedza się wszytko przez sito, na którym
zostaje ser. Zanim trafi on do specjalnej salaterki, musi ona
zostać przesypana solą.
- W soli ser dojrzeje w ciągu trzech godzin. Najlepszy jednak
jest po tygodniu - zapewniła Teresa Barcewicz - Aniśko.
|

|
Kapusta z beczki
Na imprezie nie zabrakło pokazu kiszenia kapusty w beczce. Tym
razem poszczególne czynności omawiała Jadwiga Laskowska.
- U siebie ze 100 kilogramów kapustę na zimę kiszę - powiedziała
pani Jadwiga.
Umieszczoną w drewnianej beczce poszatkowaną i podprawioną
kapustę trzeba było oczywiście ubić nogami.
Imprezę zakończyła degustacja wiejskich specjałów. (db)
17.11.2003 r.
|
|
|
| |
Odpust Św. Rocha w Janowszczyźnie
|
|
| |
|

|
17 sierpnia 2003 r.
w Janowszczyźnie odbył się I zjazd zaprzęgów
konnych. Celem tej - w zamiarze - cyklicznej imprezy jest odtworzenie niegdysiejszej tradycji wyjazdu na odpust
„STROJNYM ZAPRZĘGIEM KONNYM” oraz wykorzystanie tego jako elementu promocji regionu.
|
Strojnym zaprzęgiem najczęściej była furmanka, lub z rzadka bryczka przystrojona odświętnie
kokardami, tasiemkami, wyścielona własnoręcznie wykonanymi dywanami, zaprzęgnięta
w parę lub w jednego konia.
Wyjazdy na odpusty oddalone nawet o kilkadziesiąt kilometrów, nie należały do rzadkości.
Corocznie odbywający się odpust Św. Rocha w Janowszczyźnie, kiedy to zwyczajowo błogosławi się
zwierzęta gospodarskie - jest doskonałą okazją do organizacji festynu zaprzęgów konnych.
Festyn jest pomyślany, jako widowisko plenerowe, a jednocześnie konkurs zaprzęgów konnych
z różnych wsi gminy Sokółka. Przy czym, nie będzie się oceniało samego konia, lecz całość
wrażenia jakie może budzić zaprzęg z wypełnionymi po brzegi domownikami.
Szczególnie mile widziane będą dawne stroje ludowe.
Festyn odpustowy wraz z towarzyszącymi imprezami jest skierowany do wszystkich kochających
konie i stare zaprzęgi konne, i którym leży na sercu odrodzenie pięknych tradycji wiejskich.
Wszystkich chętnych gorąco zachęcamy
do wzięcia udziału w przyszłorocznym festynie.
Autor
zdjęć: Tadeusz Otoka
|
|
| |
informacje archiwalne o Izbie: 1
2 3
4
|
|
|